Moja praca od lat odbywa się na styku strategii, transformacji i ludzi. To właśnie tam najczęściej decyduje się, czy organizacja osiągnie trwałe rezultaty, czy jedynie zrealizuje kolejny projekt.
Prowadziłem zespoły i wspierałem organizacje w okresach intensywnych zmian, pracując zarówno po stronie biznesu, jak i technologii. Dzięki temu wiem, jak łatwo utracić spójność pomiędzy kierunkiem, decyzjami i codziennym działaniem.
Nie oceniam strategii po tym, jak brzmi w sali zarządu, lecz po tym, czy ma sens dla ludzi, którzy mają ją wcielić w życie. Czy rozumieją jej cel, czują się za nią odpowiedzialni i potrafią działać zgodnie z nią, gdy pojawia się presja i niepewność. W swojej pracy opieram się na jasności, odpowiedzialności, autentyczności i wzajemnym szacunku. To nie są dla mnie deklaracje wartości, ale fundamenty zdrowego przywództwa i trwałych rezultatów.
Ta perspektywa nie wynika wyłącznie z doradzania. Zbudowałem ją, prowadząc złożone transformacje od środka i ponosząc odpowiedzialność za ich rezultaty. Równolegle rozwijałem liderów i zespoły, pomagając im odnajdywać wspólny kierunek w wymagających sytuacjach.
Poza pracą interesuje mnie to, jak ludzie nadają sens otaczającemu ich światu oraz jak sposób myślenia wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości i podejmowane działania. Lubię też podróżować i odnawiać klasyczne samochody.
Obie te pasje wymagają cierpliwości, dbałości o szczegóły i szacunku dla tego, co ma swoją historię i wartość.
Dlaczego powstało to doradztwo
Wierzę w świat, w którym strategia i ludzie nawzajem się wzmacniają, zamiast funkcjonować obok siebie.
Gdzie liderzy są przekonani co do kierunku, który wyznaczają, zespoły potrafią nadać mu własne znaczenie, a zmiana staje się czymś, co warto współtworzyć, a nie czymś, czemu trzeba się podporządkować.
Większość organizacji nie zmaga się z brakiem wiedzy, danych czy zaangażowania. Problem pojawia się wtedy, gdy pod presją rozmywa się kierunek działania. A gdy brakuje jasności, szybko znajduje to odzwierciedlenie w sposobie, w jaki ludzie interpretują priorytety, podejmują decyzje i działają.
Zbyt często tradycyjne doradztwo odpowiada na te wyzwania gotowymi rozwiązaniami i zewnętrznymi modelami, które są dostarczane organizacjom, zamiast być współtworzone z ludźmi odpowiedzialnymi za ich wdrożenie. Strategia zostaje ogłoszona, zmiana „wdrożona”, a liderzy zastanawiają się później, dlaczego zaangażowanie słabnie, a początkowy impet wygasa.
NARU stworzyłem po to, aby pracować inaczej.
Właśnie w takich momentach wspieram zespoły przywódcze w odzyskiwaniu jasności, wspólnego kierunku i odpowiedzialności, gdy presja i złożoność utrudniają ich utrzymanie.
Moje podejście koncentruje się na ludziach, ale nie jest pobłażliwe ani powierzchowne. Opiera się na uważnym słuchaniu, wspólnym rozumieniu sytuacji oraz nazywaniu napięć, które często są odczuwane, lecz rzadko wypowiadane na głos.
Nie przychodzę z gotowymi rozwiązaniami. W większości organizacji odpowiedzi już istnieją. Często są jednak przesłonięte przez natłok spraw, presję i brak spójności w działaniu.
Wspieram liderów w zrozumieniu tego, co naprawdę dzieje się w ich organizacji, zarówno w wymiarze strategicznym, jak i ludzkim. Pomagam im podejmować świadome decyzje, za które są gotowi wziąć odpowiedzialność.
Przełom często następuje wtedy, gdy liderzy dostrzegają, jak ich decyzje i komunikaty są odbierane przez innych. To różnica między zmianą ogłoszoną a zmianą, którą ludzie rzeczywiście przyjmują i realizują.
NARu nie polega na zastępowaniu liderów w podejmowaniu decyzji. Jego celem jest wzmacnianie ich zdolności do samodzielnego oceniania sytuacji i świadomego działania, tak aby po zakończeniu współpracy byli bardziej kompetentni i pewni siebie, a nie bardziej zależni.